Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIG20. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WIG20. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 listopada 2013

W nawiązaniu do poprzedniej notki...

... a więc do pytania o trwałość hossy, przedstawiam poniższą analizę techniczną WIG20

Świeczki tygodniowe, zakres 36 miesięcy, indeks WIG0, źródło danych i wykresów: stooq.pl



Ruch wzrostowy na WIG20 trwający od zakończenia przeceny związanej z decyzją w sprawie OFE trwa, ale należy zwrócić uwagę, że dzieje się to przy bardzo niskich obrotach, kontrastujących ze zwiększonym wolumenem w okresach wyprzedaży. Jest to powód, dla którego wskaźnik OBV wykazuje negatywną dywergencję względem indeksu i nie może pobić lokalnych szczytów. Bliskość oporu wskazuje, że pierwsze sesje grudnia będą przełomowe i odpowiedzą na pytanie, który z trzech wariantów przedstawionych na wykresie wybierze rynek. RSI wskazuje, że potencjał wzrostowy nie jest wyczerpany, ale dla pobicia silnego oporu (pierwsza czerwona linia) WIG20 będzie potrzebował zwiększenia zainteresowania ze strony zagranicznych inwestorów.

sobota, 20 kwietnia 2013

Silny trend spadkowy na WIG20

Wyjątkowo niekorzystnie kształtuje się sytuacja byków na wykresie WIG20. Spójrzmy:
wykres: stooq.pl kreski: autor
Widzimy wyraźny trend spadkowy trwający od początku 2013 roku. Trwa on już 16 tygodni - dokładnie tyle samo co podobny zakresem spadek cen w I połowie 2012 roku (+). Druga część poprzedniego roku była już zdecydowanie lepsza i indeks zarobił niemal 600 punków. Oscylatory CCI i RSI wskazują jednak wyraźnie, że rynek jest obecnie znacznie mniej wykupiony niż w maju 2012 roku, kiedy trend się odwrócił (-). Tą samą tezę wspiera układ średnich kroczących. Na wykresie zaznaczono trzy średnie: SMA15 (czerwona) SMA 30 (fioletowa) i SMA 45 (niebieska). Ich układ to SMA 15>SMA 30>SMA 45, czyli typowy dla... trendu wzrostowego. W tej sytuacji technicznej, w jakiej się znajdujemy, interpretują go jednak raczej jako sygnał, że trend spadkowy ma jeszcze dużo miejsca do rozwoju (-). Nie wydaje się aby poziom 2230 stanowił silniejsze wsparcie od 2300-2311, który pękł jak zapałka w mijającym tygodniu. Przeciwko możliwemu odwróceniu trendu przemawiają dodatkowo:

1) fakt, że niedługo wejdziemy w tradycyjnie sezonowo słaby okres maja-czerwca (sel in May and go away...) (-)

2) fakt, że polski parkiet od początku roku charakteryzuje się zdecydowaną słabością wobec parkietów zachodnich. 
wykres: stooq.pl
Ktoś mógłby powiedzieć, że polska giełda "ma co odrabiać" i może szybko dogonić dynamikę wzrostu za granicą (+). To skutkowałoby naprawdę pokaźnym wzrostem. Jednak taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Za granicą przeważa poczucie nieuchronności głębszej korekty - indeksy amerykańskie osiągają wciąż nowe rekordy historyczne, tymczasem amerykańska gospodarka dostaje zadyszki, a w tle są jeszcze dyskusje na tematy budżetowe (sequester) oraz pojawiające się głosy o szybkim zakończeniu programu QE3+. (-) Być może nieunikniona korekta rozwinie się właśnie w maju-czerwcu, wspierana przez wspomnianą wyżej sezonowość. Trudno zakładać, że w takim klimacie GPW zacznie piąć się do góry...

3) Rozwijające się rządowe projekty "reformy" systemy emerytalnego. Choć kształt tych zmian wciąż jest nieznany, to wydaje się, że może on być tylko niekorzystny dla OFE i ich pozycji na polskim rynku kapitałowym (-).

4) spora przecena na rynku surowców i spowolnienie gospodarcze w Chinach odbija się negatywnie na notowaniach flagowej spółki z WIG20 - KGHM. Bez silnego, czy choćby neutralnego waloru polskiego producenta miedzi, WIG20 nie da rady solidnie podreperować swojej zdobyczy punktowej... (-)

Mamy więc 6 minusów (argumenty za spadkiem) i tylko 2 plusy (argumenty za wzrostem). Wiosna na GPW chyba więc nieprędko zawita...

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

#8 Wykres dnia: zależność stopy bezrobocia i cen akcji w USA

The Economist przedstawił ciekawy wykres obrazujący korelację między stopą bezrobocia a rynkiem akcji w Stanach Zjednoczonych. Nie wiadomo co jest ciekawsze - czy to, że korelacja jest silna (i oczywiście ujemna) czy to, że wyraźna jest przede wszystkim dopiero od połowy lat '90 ubiegłego stulecia?

Źródło: The Economist
Czy w Polsce taką zależność też da się zaobserwować? Patrząc tylko na wykres, bez analizy liczbowej, nie wygląda na to...

Źródło: stooq.pl
Może wynika to z intensyfikacji działań banku centralnego w USA w czasach wzrostu stopy procentowej? W Polsce giełda akcji jest skorelowana raczej z rynkami zagranicznymi niż z polską gospodarką - może dałoby się zaobserwować korelację między WIG20 a stopą bezrobocia w USA?

wtorek, 18 września 2012

QE3, czyli FED uparty jak osioł

Po tym jak krótko zanalizowałem nowy pomysł EBC dotyczący skupu obligacji PIIGS z rynku wtórnego (tzw. OMT), naturalnie przychodzi kolej na amerykańskiego odpowiednika luzowania, czyli QE3. W tym przypadku mamy do czynienia z powielaniem pomysłów, które do tej pory nie przyniosły szczególnie pozytywnych rezultatów. Ale po kolei...

Genezą trzeciej rundy QE jest niewesoła sytuacja na rynku pracy w USA [patrz obrazek poniżej i podpis pod nim]. Luzowanie ma więc trwać tak długo, aż sytuacja się poprawi. Co miesiąc FED będzie skupował papiery hipoteczne za 40 mld dolarów, albo i więcej, jeśli będzie tego wymagać sytuacja na rynku pracy.

niezbyt aktualne, ale niewiele się przez ten czas zmieniło. Stopa bezrobocia w USA była już tak wysoka, choćby na początku lat '80, ale nie utrzymywała się na tak wysokim poziomie przez tak długi czas. Bezprecedensowa jest ponadto skala bezrobocia chronicznego/długoterminowego. Źródło: Reuters za globtrex.com
QE 3 ma dotyczyć zakupu tylko papierów hipotecznych (MBS - Mortgage-Backed Securities). Nie powinniśmy jednak zapominać, że od czerwca trwa TWIST 2, a więc spłaszczanie krzywej dochodowości poprzez wyprzedaż krótkoterminowych papierów i zakup długoterminowych obligacji - również skarbowych.

QE 3 tym przede wszystkim różni się od programu europejskiego (OMT), że transakcje FED nie będą sterylizowane, innym słowem - dojdzie do zwiększenia podaży pieniądza i groźby inflacji - jeszcze innymi słowy - oznacza drukowanie pieniędzy.

Zaskakujące jest tak duża wiara w tak niebezpieczne narzędzie. Skoro QE 2 nie przyniosło spodziewanych rezultatów, to dlaczego tym razem ma być inaczej? FED wierzy, że wciąż ma na tyle siły, aby sterować rynkami, więc rezultaty muszą prędzej czy później przyjść. Zwiększona podaż pieniądza "musi" skutkować ożywieniem gospodarczym, a to, że dotychczas tego nie zrobiła, oznacza tylko tyle, że program skupu był za mały i za krótki.

Nie można temu rozumowaniu odmawiać logiki. Z drugiej strony wszyscy muszą być (i pewnie są) świadomi, że pompowanie bilansu prowadzi do coraz większej presji inflacyjnej, która ujawni swoją siłę prędzej czy później. Z punktu widzenia zadłużenia dolarowego USA a także działań osłabiających walutę inflacja to błogosławieństwo, a nie problem. Jednak przy scenariuszu niskiego wzrostu gospodarczego, wysoka inflacja mogłaby wpędzić największą gospodarkę świata w recesję lub stagnację, a lekcję stagflacji Ameryka już raz przerabiała...


p.s. komunikat FED ogłaszający QE3 może być ciekawą lekturą.

sobota, 21 kwietnia 2012

Na GPW wreszcie nieco ciekawiej, czyli niedźwiedzia beczka miodu i trochę dziegciu

Zawieszam na dłuższą chwilę pisanie o rynkach nieruchomości z dwóch powodów: po pierwsze, dane które już wcześniej zebrałem nieco się zdezaktualizowały (mało czasu, więc...). Po drugie, nieco oddalone w czasie wpisy o Niemcach i Polsce mogą być ciekawsze, pod względem porównania z danymi o Chinach i USA w nieco wcześniejszym okresie. Gdybyście mieli inne zdanie na ten temat, albo nie mogli się doczekać, dajcie znać w komentarzach :P

Dziś nieco bliżej przyjrzymy się trójkątowi na WIG20. Najpierw rzut oka na wykres.

opracowanie własne, wykres stooq.pl
Trójkąt widzą wszyscy i wszyscy jednoznacznie muszą go interpretować jako formację kontynuującą zniżkę sierpniową. Formacja jest już dojrzała do zrealizowania*. Przeciwko bykom świadczą również:

1) inna, mniejsza formacja - wąski kanał spadkowy. Oznacza, że jeżeli kupujący marzą o ataku na 2375, to najpierw musza poradzić sobie z 2250, czyli górnym ograniczeniem rzeczonego kanału, którego byki nie mogą sforsować od I połowy lutego, mimo silnego rynku amerykańskiego (permanentne wzrosty na S&P500 w okresie luty-kwiecień.
opracowanie własne, wykres: stooq.pl
2) trend spadkowy na WIG20 potwierdza w pełni RSI, który respektuje własną linię oporu.
3) nie ma mowy o jakimś skrajnym wykupieniu rynku, szybkie oscylatory, takie jak stochastic (STS) nie znajdują się nawet w strefie wyprzedania.
4) gracze z rynku pieniężnego wskazują, że analiza przepływów (flows) z zagranicy wskazuje na duże pozycje krótkie (short) na parach złotowych (a więc w I kwartale zagranica kupowała złotówki). Kto ma pociągnąć zwyżkę jeśli nie zagranica (bo przecież nie poobijane reformami OFE), która już,co miała kupić w Warszawie, to kupiła...

Sytuacja na rynku nigdy nie jest jednak całkowicie klarowna - i tym razem również jest parę solidnych łyżek dziegciu w beczce miodu:

1) Z tym trójkątem, nie wszystko jest, jak należy. Modelowo, wolumen powinien się zmniejszać w miarę zwężania a wzrosnąć gwałtownie w momencie wybicia, tymczasem w naszym przypadku wyraźnie wzrósł już w połowie marca, kiedy do strefy wsparcia WIG20 miał jeszcze około 150 punktów.
2) Formacja trójkąta ma całkiem spory potencjał spadkowy (co najmniej podstawa trójkąta, czyli jakieś 480 pkt, inni powiedzą - że tyle, co spadek sierpniowy, a więc znacznie, znacznie więcej). To dość znaczący spadek, i  nie wydaje mi się, żeby był do zrealizowania bez wsparcia niedźwiedzi z zachodu. Tymczasem sytuacja na S&P500 i DAX nie jest z pewnością tak zła, jak na WIG20, choć i tutaj, można spekulować (ale nic więcej!) o narysowaniu negatywnych formacji RGR...
opracowanie własne, wykres stooq.pl
3) wszyscy są pesymistami, odżywają problemy Hiszpanii i Włoch, a trójkąt na WIG20 jest tak wyraźny, że wszyscy go widzą i się go boją. Z kontrariańskiego punktu widzenia - to idealny moment na odwrócienie trendu.
4) optymistą można być również z tego powodu, że coraz więcej osób lubi profil Wykresologii na facebook'u :) Może i Ty dołączysz?


__________________
* do wybicia z trójkąta często dochodzi w okolicach 1/2 - 3/4 jego wysokości. 

sobota, 18 lutego 2012

Bieżąca analiza: Tauron

Wciąż jestem posiadaczem paru akcji Tauronu (TPE). Wiem, wiem , bardzo zachowawczo, ale ze względu na kilka czynników, taką strategię przyjąłem ostatnio w swoich inwestycjach.

Jego (TPE) kurs wciąż pozostaje słabo skorelowany z WIG20, który ostatnio spadał, podczas gdy Tauron nieznacznie rósł (zgodnie z moim "planem" nadrabia dyskonto).

źródło: stooq.pl

Jednak analiza techniczna sytuacji na samym Tauronie, pozostawia mieszane uczucia:

program Metastock
Moja notatka z dziennika trader'a: Kurs delikatnie przebił linie trendu spadkowego (wybicie z trójkąta? Wówczas zasięg wzrostów to 6,38), ale niezbyt przekonująco. Wolumen niczego nie potwierdza. Możliwe też że wciąż jesteśmy w długim klinie po spadkach z sierpnia. Kolejne zagrożenie dla wzrostów to strefa 38% zniesienia Fibo od czerwca 2011. RSI nie potwierdza nowego szczytu. Zachęcająco wygląda za to ADX. Wciąż trzymam pozycję (już około miesiąc).

A co Wy o tym sądzicie?
Dziękuję za każdą opinię :)

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Ciekawostka: korelacja Tauronu z WIG20

Chyba przypadek sprawił, że moim ulubionym papierem na giełdzie jest  ostatnio Tauron. O jego magicznych właściwościach pisałem już jakiś czas temu. Tauron mianowicie bardzo lubi w krótkich okresach czasu mieć ujemną korelację z indeksem WIG20. W październiku pisałem o tym: "To kolejny dowód na to, że czasy są niespokojne. Inwestorzy potrafią podczas jednej sesji zmieniać alokację w ten sposób, że wycofują pieniądze z bardziej ryzykownych spółek (LTS, KGH) i lokują je w spółki takie jak Tauron, albo odwrotnie. Rynek żyje spekulacjami na temat wypowiedzi polityków i innych równie nietrwałych czynników, których znaczenie może trwać tylko jedną sesję, albo nawet kilka godzin."

Zastanawiam się, czy takie krótkoterminowe dywergencje na poszczególnych papierach z WIG20 mogą być dobrą wskazówką dla oceny jakości trendu. "Zdrowe" wzrosty powinny dotyczyć całego, szerokiego rynku. Uważam, że obecne wzrosty na giełdzie (mam na myśli styczeń 2012 a więc bardzo krótki okres czasu) nie są "zdrowe", to znaczy, nie posiadają fundamentów, a każda kolejna zła wiadomość może doprowadzić do kolejnego załamania indeksów (moim kandydatem numer jeden jest wieść o bankructwie Grecji, albo zerwaniu rozmów w sprawie PSP (Private Sector Participation), co w zasadzie wyjdzie na to samo). Pytanie otwarte: czy na podstawie np. dywergencji TPE/WIG20 można zbudować jakiś ciekawy wskaźnik wyprzedzający?

Tak czy inaczej, TPE i WIG20 znowu się rozjeżdżają:

źródło: stooq.pl
EDIT (albo P.S.): Teza o chwilowym charakterze trendu wzrostowego od początku roku jest słabo ugruntowana (nie mam obecnie otwartych zbyt dużych pozycji w akcjach, a poza tym sesja powoduje, że nie mam też czasu analizować spraw, tak jak należy to robić). Proszę się więc nią nie sugerować przy własnych analizach. Zwracam też uwagę, że na rynku mówi się o możliwej trwałości zwyżek i odsyłam do bloga stojeipatrze

piątek, 2 grudnia 2011

Notowania w Excelu 2.2.

Na wykresologicznym chomiku znajduje się już poprawiona wersja arkusza Excel ściągającego dane ze stooq.pl. Zostały poprawione pewne błędy dotyczące nieprawidłowego rozwijania się list. Wciąż proszę o przeczytanie arkusza Read Me w pliku :


1. Przed rozpoczęciem pracy kliknij Data => Connections => Refresh All
2. Nastepnie wejdź w zakładkę "Engine" wciśnij CTR+H i zamień wszystkie "." na "," Ten krok jest niezbędny, gdyz importowane dane są formatowane z "kropką", a Excel pracuje tylko na "przecinkach"
3. Notowania w Excelu 2.0 pozwalają na personalizaję wyświetlanych notowań. Przejdź do zakładki "My tickers" i wybierz z listy rozwijanej interesujące Cię kwotowanie.
4. Notowania są dostarczane przez http://www.stooq.pl/ i są opóźnione o 15 minut w stosunku do rynku rzeczywistego.
5. Jeżeli chcesz odświeżyć notowania powtórz kroki 1 i 2

Jeśli zdarzy się, że coś nie działa / nie wyświetla się / nie funkcjonuje poprawnie, albo po prostu masz jakieś pytania i uwagi, proszę o kontakt: wasilewski.ego [at] gmail.com

Szczególne problemy mogą wystąpić ze starszymi wersjami Excela, gdyż plik był tworzony "na" Excelu 2010.

środa, 30 listopada 2011

Trochę zimnej wody na bycze głowy

Rynki akcji, a także EUR/USD i PLN/EUR mocno urosły na wieść, o skoordynowanej akcji banków centralnych mającej zapewnić zwiększenie płynności na dolarze amerykańskim na globalnym rynku. Chodzi o zmniejszenie stopy swapowej na dolarze o 50 punktów bazowych.

W tym momencie WIG20 zyskuje 3,77%, a DAX 4,04%. Euforia? Na to wygląda. Wszystkim którzy śpieszą z otwieraniem długich pozycji przypomnę tylko, że podobna akcja dostarczania płynności w dolarze banków centralnych miała miejsce już 15 września tego roku. Wtedy również rynki ogarnęła euforia a wykresy wystrzeliły. Popatrzmy na to z perspektywy czasu:



Po kolei: S&P500, WIG20, EURUSD...

Chyba nie ma się co tak cieszyć, prawda?

Akcja banków centralnych to raczej dowód na to, że sytuacja na rynku jest ciężka i banki na dzień przed rozpoczęciem ostatniego miesiąca roku (!!) nie mają zapewnionego finansowania w dolarze. Dzisiejsza wiadomość przyprawia mnie raczej o strach niż zadowolenie...

Wnioski z poprzedniego wpisu pozostają więc nie zmienione.



środa, 3 sierpnia 2011

Clemenza o Czarnej Środzie

To się zdarza raz na jakiś czas - zła krew musi odpłynąć, jak twierdzi Clemenza. Tylko czy już odpłynęła?


Indeks WIG20 spadł o 3,26%, a choćby takie JSW, o ponad 6%. Pozostając zaangażowanym w akcje na poziomie zaledwie około 20% chyba wypada mi się cieszyć z dzisiejszej "katastrofy". Znaczy ona nie mniej i nie więcej, że niebawem rozpocznie się odreagowanie. Może już na jutrzejszej sesji da się nieco zarobić? Nie wydaje mi się, aby miało sens łapanie dołka i wchodzenie już jutro rano. Z drugiej strony uważam, że mamy do czynienia z kulminacją złych danych: o gospodarce USA, o długu USA, o kłopotach strefy euro, o inflacji, rekordach na rynku walutowym i surowcowym. Nie potrafię sobie wyobrazić złej informacji, która mogłaby jeszcze zaskoczyć inwestorów. W takich warunkach każda pozytywna niespodzianka może natomiast wywołać dynamiczny ruch w górę. 

Dla polskiej giełdy najważniejszym czynnikiem ryzyka nie jest USA czy PIIGS, z powodów opisanych powyżej: te problemy są już w cenie spółek, które obecnie są zatrważająco niskie, biorąc pod uwagę wyniki finansowe za I kwartał. Problemy mogą płynąć jedynie ze spowolnienia gospodarczego w samej Polsce. Rosną obawy o zrealizowanie prognoz wyników za II kwartał, podsycane słabymi wynikami przedsiębiorstw z zachodniej Europy. Analitycy oczekują też z niepokojem danych na temat PKB. Wciąż wysoka inflacja wciąż grozi podwyżką stóp. A te dokonane w I połowie 2011 roku dopiero dadzą o sobie znać.

Nie można też zapominać o obrazie technicznym polskich indeksów i spółek - tutaj padły poważne opory, i nic tego faktu nie zmieni...

W przypadku jednak, gdyby dane o PKB i wyniki finansowe spółek okazały się choćby neutralne, to wycena wskaźnikowa znajdzie się na poziomach nie widzianych od dawna. Samo z siebie hossy to nie wywoła, jako że polscy inwestorzy mają słabą siłę nabywczą (cięcie składki do OFE daje o sobie znać, Polacy nie oszczędzają, bo zbierają na frankową ratę...), ale wzbudzi zainteresowanie polską giełdą ze strony zagranicy. Ta ma jeszcze jeden ważny argument za inwestycjami w Polsce: coraz więcej aktywów na świecie robi się niebezpiecznych, a odpływający kapitał z rynku długu USA musi zostać gdzieś ulokowany. Dobrym kandydatem będzie Polska, o ile zachęcać do tego będą wspomniane wskaźniki. Ożywią się również spekulacje na temat przejęć tanich, a dobrych polskich firm.


Warto to wszystko przemyśleć, zanim rzucicie się do swoich maklerów w pośpiechu składając zlecenia sprzedaży...

wtorek, 28 czerwca 2011

Rozwyślania o drugiej połowie roku

Jaka będzie druga połowa roku na giełdzie? Nie podejmuję próby odpowiedzi na to pytanie. Można jedynie wskazać podstawowe czynniki ryzyka, takie jak problem Grecji, zakończenie QE2 i spowolnienie gospodarcze któremu towarzyszy inflacja (stagflacja).

Ciekawe wnioski nasuwają się po porównaniu zachowania WIG20 w pierwszej połowie roku roku 2011 z tym, jak zachowywał się w analogicznym okresie roku 2010:


Wykres dolny to kontrakt FW20 dla okresu styczeń - czerwiec 2011, wykres górny (czerwony) to ten sam wykres, ale przesunięty o 250 sesji (mniej więcej jest to jeden rok kalendarzowy) tak, aby pokazywał dane za rok 2010. Linie pionowe wskazują ważniejsze szczyty i dołki z roku 2010, które jednocześnie dzielą... wykres z 2011 roku na kilka trendów: spadkowe od stycznia do połowy lutego i od początku kwietnia do drugiej połowy maja, a także wzrostowy w okresie luty - kwiecień i boczny od połowy maja. 

Co ciekawe, problemy greckie też wypłynęły mniej więcej w tym samym okresie co rok temu - na wiosnę. Na naszym podwórku mamy po raz kolejny w tym samym okresie podobną ofertę publiczną - w 2010 był Tauron, a teraz JSW.

Jakie wnioski nasuwają się po stwierdzeniu tych analogii? Po pierwsze, kusi aby przypomnieć sobie, jak indeks zachowywał się w II połowie 2010 roku. Gdyby założyć, że analogie będą się utrzymywały mamy gotową maszynkę do robienia pieniędzy :)


W tym czasie FW20 zdrożał o 20,58%. Jak będzie tym razem? Przestrzegam przed wyciąganiem pochopnych wniosków, ale jestem ciekawy Waszej opinii... ;)

sobota, 30 kwietnia 2011

Płaska korekta to dobry scenariusz dla byków

Kwiecień przyniósł ataki na szczyty hossy, z których kilka przyniosło poprawę tej wartości (zwykle intraday, choć 6 i 28 kwietnia, rekordy ustanowiła też cena zamknięcia). Sporym wydarzeniem było wyjście górą z kilkumiesięcznej konsolidacji (trendu bocznego). Ci, którzy od razu wieszczyli dynamiczny atak na 3000, muszą jeszcze trochę poczekać.

Rynek wybrał bowiem kilkusesyjną konsolidację pod poziomami szczytów. W dodatku, wszystko dzieje się na zmniejszonych, przed majówkowych obrotach. I już gorące głowy wieszczyły niedźwiedzią próbę powrotu do rzeczonego kanału bocznego.

Moim zdaniem jednak, wariant płaskiej korekty jest idealny właśnie dla byków. Znamienne, że WIG20 utrzymuje się nad poziomem 2900, a mała korekta ceny na praktycznie wszystkich walorach WIG20 zapewne przekona inwestorów, aby dołączali się do byków, które w pełni kontrolują sytuację. Spójrzcie na wykres wczorajszych (28.04) notowań WIG20 - na pierwszy rzut oka widać poziomy obrony w okolicach 2910.



Równe, spokojne i stabilne zachowania największych spółek wyglądają mi na przygotowywanie terenu do ruszenia ławą na 3000 pkt. Świąteczne nastroje po majówce powinny pomóc optymistom.

Decyzja należy do Was, miłego weekendu

środa, 13 kwietnia 2011

Powrót korelacji

Jako pewien odpoczynek od tematyki AST, zajmiemy się dziś bieżącą sytuacją na warszawskiej giełdzie. Po kilku miesiącach nic-nie-robienia, WIG20 wreszcie "zdecydował się" na wybicie górą z kanału bocznego. Można więc nareszcie powiedzieć że w końcu dzieje się coś ciekawego.

Analitycy i dziennikarze oczywiście już prześcigają się w prognozowaniu, czy już w kwietniu WIG20 pokona magiczne 3000 punktów. Apetyty są wysokie, bo wybicie z tak długiego kanału zwykle wiąże się z dynamicznym ruchem.

Przepraszam za tak siermiężny wykres, chodzi tylko o przypomnienie kanału, którego każdy z Was doskonale pamięta :)
Wykres WIG20 rzeczywiście wygląda obiecująco. Dziś, po otwarciu, wydaje się, że rynek respektuje wsparcie na linii trendu wzrostowego.

Ja jednak uważam, że najważniejszym wydarzeniem ostatnich sesji nie było wcale wybicie poziomu 2825 i ucieczka z kanału bocznego, ale powrót korelacji naszego rynku z Zachodem.


Przez długi czas, właściwie od początku roku mieliśmy do czynienia z nienormalną sytuacją niskiej korelacji z indeksami zachodnimi - S&P czy DAX'em. Jest to sytuacja dla naszej giełdy nietypowa, a powrót korelacji ( od trzęsienia ziemi w Japonii) znacznie zmniejsza ryzyko zawierania transakcji na naszym rynku. Polskie akcje stały się atrakcyjne za granicą, i to właśnie to spowodowało wydźwigniecie WIG20 na nowe maksima. Z drugiej strony trzeba podkreślić, że ewentualny atak na 3000 punktów może się odbyć tylko w ciepłej atmosferze na giełdach w Nowym Jorku i Frankfurcie. To tamte rynki trzeba uważnie analizować, a nie tylko szukać pierwszego oporu w Warszawie na 3000 czy 3200 punktach. To z pewnością rozgrzewa wyobraźnię, ale na giełdzie, im mniej emocji, tym lepiej dla naszych portfeli.

Pozdrawiam

wtorek, 30 listopada 2010

Ostrożnie z giełdą

Ponieważ na międzynarodowych i krajowym rynku kapitałowym jest bardzo ciekawie, znowu będzie kilka słów o bieżącej sytuacji rynkowej.

Bardzo interesujące są doniesienia o wydarzeniach w Irlandii i Portugalii. Dziwne nieco, że dzieje się to w warunkach świetnego wzrostu gospodarczego w Niemczech. Moim zdaniem, Portugalia nie będzie potrzebowała pomocy EU i MFW. Co nie znaczy, że jej nie dostanie. Portugalia właśnie uchwaliła dość restrykcyjny budżet redukujący znacznie deficyt budżetowy, a nawet jej obecna sytuacja jest inna niż ta w Irlandii czy Grecji sprzed kilku miesięcy. Największym problemem  mogą być jednak inwestorzy grający na osłabienie euro i zwiększeniu spreadu między portugalskimi (hiszpańskimi, włoskimi) obligacjami a tymi emitowanymi przez Berlin. Ciekawe, że w obu przypadkach ujawniają się interesy Niemiec - które jako gigantyczny eksporter bardzo cieszą się z osłabienia wspólnej waluty, a i chętnie widziałyby outsiderów z PIIGS z założonym kagańcem fiskalnym przez Unię i MFW...

Ale dość polityki :) Zobaczmy co dzieje się na naszym podwórku. Złoty jest jedną z najsłabszych walut świata absolutnie bez naszej winy. Chodzi o globalny wzrost awersji do ryzyka, a że złotówka w ostatnich miesiącach radziła sobie bardzo dobrze, naturalne jest, że to właśnie z naszego rynku uciekają inwestorzy. To negatywnie wpływa na sytuację na GPW.
Tymczasem, nieprzypadkowo jesteśmy bombardowani informacjami o przyszłorocznym wzroście gospodarczym, który ma nas plasować w czołówce Unii. Niczego to jednak w kontekście rynków finansowych nie zmieni. Wszystko to może popsuć nam końcówkę roku, więc trzeba bardzo ostrożnie poczynać sobie z długimi pozycjami na rynku.

Pamiętacie sytuację, którą przedstawiałem 9 dni temu?



A oto jak rozwinęła się sytuacja:

czerwona, pionowa linia zaznacza miejsce, które było przedstawione na poprzednim (górnym) wykresie. Widzimy, że zrealizowała się "część wspólna" dotycząca wszystkich trzech scenariuszy. Teraz możemy:
1) zejść jeszcze niżej, w okolice 50% zniesienia Fibo
2) Ukształtować prawe ramię RGR i zejść pod 2500, jak wynika z minimalnego zasięgu formacji.
3) Zaatakować szczyty korzystając z rajdu św. Mikołaja.

Najwięcej zależy od zagranicy i "obaw o strefę euro" czyli od decyzji wielkich graczy. Widać, że rynek na to czeka, handlując na bardzo niskich obrotach. To jest pewnym optymistycznym akcentem, bo jeśli kształtuje się dołek, to niskie obroty dobrze świadczą o możliwościach wzrostu. Pociechą jest też dwukrotna (wczoraj i w piątek) obrona poziomu 2600-2610.
Tylko czy rynek ma siłę rosnąć w tak niekorzystnej sytuacji makro? Z pewnością może pociągnąć pod 2700, bo to nie taki duży wzrost, w zasadzie korekta spadków. Dlatego zgodnie z taktyką przedstawioną w poprzednim wpisie, zwiększyłem zaangażowanie w akcje przy poziomach 2610. Jednak wciąż pozostaję dużą częścią pieniędzy poza rynkiem - ryzyko spore, a jeśli mamy ryzykować dla wzrostów tylko w okolice 2700, to współczynnik potential profit/risk jest niski...

Radzę więc trzymać rękę na pulsie. Ustawienie stop loss'a nie powinno być trudne - prponuję nieco poniżej 2600 (zależy od przyjętego filtra np. 2-3%)

niedziela, 21 listopada 2010

3 scenariusze dla WIG20 i GPW

Nareszcie trwa długo oczekiwana przeze mnie korekta. Ona przyniesie dobre okazje do zajęcia długiej pozycji, a jej głębokość pokaże nam prawdziwą siłę obecnego trendu wzrostowego.
Obecnie trudno rekomendować kupno jakiejkolwiek spółki, bo kluczowe są wydarzenia na głównym parkiecie (WIG 20). Możliwe jednak, że już w tym tygodniu (drugiej połowie) korekta się wypełni. Proponuję rzut oka na wykres WIG20, zakres 6 miesięcy, świeca dzienna:


Widzę 3 możliwe scenariusze

1) Głębszy spadek, do poziomu około 50% zniesienia Fibonacciego. Możliwe są oczywiście jeszcze i głębsze obsunięcia, nawet do 62% i dalej. Ale to pewnie nie w tym tygodniu. Poza tym warto zwrócić uwagę na szczyty z końca lipca / początku sierpnia (pomarańczowa elipsa), które mogą zatrzymać spadki.
2) Wbrew pozorom mniej optymistyczny jest wariant drugi, zakładający spadki tylko do poziomu 38% zniesienia Fibo. Wówczas realne byłoby ukształtowanie formacji głowy z ramionami (patrz oznaczenia na rysunku. Pamiętajmy, że zasięg tej formacji to minimalnie powtórzenie odległości od szyi do szczytu głowy w dół od linii szyi (fioletowe strzałki). Ten wariant oznaczałby prawdopodobnie najgłębsze spadki.
3) Trzeci wariant (albo wariant 2b, jak wolicie) jest następujący: nie dojdzie do ukształtowania się prawego ramienia i zaatakujemy ostatnie szczyty. Ten wariant prawdopodobnie kształtowałby się znacznie dłużej, tak, że mocniejszy ruch w górę zgrałby się w czasie z Rajdem Świętego Mikołaja.

Wszystkie trzy warianty mają punkt wspólny - spadek do poziomu 38% zniesienia Fibo. Obserwujcie wolumen w tym miejscu, aby dobrze przewidzieć ruch. Kolejnym kluczowym momentem będzie poziom około 2700 punktów. Tutaj też wolumen, oraz czas kształtowania formacji będą kluczowe.

Jeszcze tylko powtórzenie na WIG-u, sytuacja prawie analogiczna. Zakres i świeczka ta sama.


Tutaj też widzimy możliwość ukształtowania się formacji RGR. Poziomy Fibonacciego pokrywają się z tymi z wykresu WIG20, więc dywergencji brak. Wniosek? Szeroki rynek prawdopodobnie będzie podążać za głównym indeksem.


Nie sposób rozpatrywać sytuacji na naszym rynku w oderwaniu od Ameryki. Sytuacja na S&P500 jest nieco inna. Przede wszystkim nie istnieje niebezpieczeństwo ukształtowania się formacji głowy i ramion.


 Obserwujemy też silniejsze, niż na naszym rynku odreagowanie. Już teraz widzimy dwie spore białe świeczki. To odreagowanie jest związane najpewniej z korektą spadków na EUR/USD. 1200 punktów nie zostało jednak pobite, więc oczekuję, że przyszły tydzień zaczniemy od spadków za oceanem. Kluczowa jest głębokość korekty. MACD wskazuje, że mamy już ukształtowany krótkoterminowy trend spadkowy, ale "dłuższe" średnie kroczące jeszcze nie (na wykresie 20 i 50 EMA). Spadek do 1150 jest możliwy, ale o tym zdecyduje zachowanie się na poziomie ostatniego dołka, czyli ok. 1170.


Wracając na nasze podwórko: oto co będę robił w następnym tygodniu: zajmowanie pozycji tylko przy poziomie 2600-2615 i potem obserwowanie 2700. Na razie pozostańmy obserwatorami :)


pozdrowienia i powodzenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...