środa, 10 listopada 2010

Kiedy wyjść z IPO?

Emocje związane z giełdowym debiutem giełdy co prawda opadają, ale jeszcze nie dla wszystkich minęły. Ja co prawda sprzedałem swój pakiet już w pierwszej godzinie notowań, zadawalając się zyskiem  20,70% (bez prowizji). Domyślam się jednak, że wiele osób wciąż trzyma akcje giełdy, i być może jest to dobra decyzja.

Przy debiutach, zwłaszcza akcji zupełnie nowych ciężko jest określić moment w którym wyjść z rynku, gdyż:

* Nie podpowiada nam nic analiza techniczna, bo danych jeszcze nie ma, a nie ma wielkiego sensu doszukiwać się jakichś oporów czy wsparć na danych intraday.
* Analiza fundamentalna jest możliwa, ale przynajmniej w początkowych dniach (tygodniach) na niewiele się przydaje. Na rynku rządzą emocje, podaż ze strony niedoświadczonych, jednorazowych, indywidualnych graczy i popyt ze strony instytucji, które po prostu chcą mieć w portfelu akcje GPW, nieważne po jakiej cenie (oczywiście w granicach rozsądku). Do tego dochodzą spekulanci daytradingowi, którzy w ogóle nie patrzą na cenę godziwą, P/E i tego typu wynalazki.

Jak więc poradzić sobie z oznaczeniem odpowiedniego momentu wyjścia? Musimy wziąć pod uwagę, że:

* Akcje w debiucie zwykle radzą sobie lepiej niż w następnych kilku miesiącach. Świetny przykład - PGE, znacznie gorszy - PZU i Tauron. Emisje publiczne innych giełd na świecie przemawiają jednak za "wariantem PGE". 
* GPW to bardzo rozpoznawalna marka, podaż może być ograniczona choćby ze względu na sentyment do tych akcji. Przydzielono małe pakiety. Można sobie wyobrazić inwestora, który będzie trzymał akcje GPW po prostu dlatego, że lubi tą spółkę!
* Stronę podażową może wzmacniać jednak brak jasno określonej polityki wypłaty dywidendy.

Trudno zważyć te wszystkie argumenty. Tak jest zresztą w przypadku większości IPO. Ja mam własną, dobrą, jak mi się zdaje, politykę: Zamykam pozycję wtedy, kiedy osiągnęła założoną przeze mnie stopę zwrotu, nie oglądając się na rynek. Podkreślam, że dotyczy to tylko giełdowych debiutów. To świetnie sprawdziło się w przypadku Taurona. TPE zamknąłem dopiero w zeszłym tygodniu, ponieważ kurs w debiucie mnie rozczarował. Tym samym zarobiłem wiele więcej niż na akcjach GPW. Taka polityka słabo sprawdziła się natomiast w przypadku PZU, które też zamknąłem na samym początku inkasując kilkanaście procent zysku. Jak wiemy, kurs doszedł później do 400 zł...

Teraz zakładałem, że 15% zysku z debiutu GPW będzie niezłym wynikiem, a 20% - bardzo dobrym. Dlatego zamknąłem pozycję gdy tylko kurs zbliżył się do tej granicy. Pewnie - mogłem postawić stop'a. Ale po co? Nie ma sensu utrzymywać pozycji na siłę. Wolę skasować niezły zysk i przesunąć kapitał do inwestycji, które mogę lepiej zrozumieć i papierów które mogę łatwiej analizować. A na GPW może jeszcze kiedyś zarobię...

pozdrawiam
BW

1 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o mnie, też już pogoniłem

    OdpowiedzUsuń

Z góry dziękuję za każdy komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...