czwartek, 22 września 2011

I po przerwie, choć bez powrotu

 Witam!

Miesiąc przerwy w inwestowaniu, który ogłosiłem w poprzednim wpisie właśnie minął. Raczej nie miałem problemu z dotrzymaniem złożonej samemu sobie obietnicy, bo przez ten czas rynek nie rozpieszczał inwestorów. Dziś po raz kolejny indeksy się czerwienią. Moim zdaniem czeka nas jeszcze kilka miesięcy bessy na rynku akcji. Wobec tego nie mam specjalnej ochoty na kupowanie instrumentów udziałowych. 

Formowanie się trójkąta opadającego po dynamicznych spadkach nie wróży niczego dobrego. Proszę zwrócić uwagę na bardzo niską liczbę otwartych pozycji - widać, że optymistów brak. Alternatywą dla pogłębieniem spadków byłby długotrwały trend boczny, który w warunkach wysokiej inflacji oznacza realne straty na inwestycji. Co więcej, z uwagi na bardzo niekorzystne otoczenie makroekonomiczne, spodziewam się raczej dalszych spadków, szczególnie wśród dużych spółek.

Postanowiłem więc bliżej przyjrzeć się świeżemu jeśli chodzi o Polskę rynkowi obligacji korporacyjnych CATALYST. 


Bolączką tego rynku jest bardzo niska płynność. Wbrew pozorom inwestowanie w obligacje nie jest też takie proste. Trzeba pamiętać o niuansach związanych z narosłymi odsetkami i podatkami. Aby policzyć rentowność inwestycji, od oprocentowania kuponu trzeba odjąć koszty prowizji maklerskiej* oraz podatek Belki, który jest tutaj, podobnie jak w przypadku dywidend płacony przez biuro maklerskie (a więc wydatek związany z kupnem obligacji a także prowizja nie jest kosztem uzyskania przychodu).

Zainteresowałem się obligacjami spółek Organika oraz Navi Group. Pierwsza to spółka produkcyjna (pianki przemysłowe) druga - finansowa. I tutaj od razu pojawia się problem. Nie są to spółki publiczne, a wiec dostęp do raportów finansowych jest ograniczony. Z pewnością nie znajdziemy ich na stronie emitenta. Do dyspozycji mamy tylko noty informacyjne, które czasami są rzetelne, a czasami mniej - w dodatku nie są aktualizowane i w przypadku choćby Organiki - zawierają dane z 2009 roku. Brak twardych danych finansowych (bilansu, CF, RZiS) to poważny problem, bo w przypadku obligacji ryzyko jest mierzone prawdopodobieństwem bankructwa.
Może Czytelnicy mają jakieś doświadczenia z rynkiem CATALYST? Czekam na dyskusję :)

Pozdrawiam

____________________
* Przykładowo eMakler 0,25%, Alior 0,19% XTB 0,15%

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Czy potrafisz zrobić miesięczną przerwę?

... czyli dlaczego granie na giełdzie jest podobne do hazardu?

"If the urge to trade is so strong that you cannot stay away from the action for a month, then it is time to visit your local chapter of Gamblers Anonymous" - przeczytałem w książce A. Eldera - psychiatry, który jednocześnie odnosi sukcesy w edukacji inwestorów (nie wiem jak idzie mu w rzeczywistym tradingu...).

Pomijając kwestię wartości wszystkich złotych rad, których udzielają najróżniejsi guru na niezwykle drogich i niezwykle nieprzydatnych seminariach, warto zastanowić się przez chwilę nad tym zdaniem.

Czy rzeczywiście potrafiłbyś odpuścić sobie grę na giełdzie/forex'ie/kontraktach przez miesiąc?

To niezwykle ważne pytanie, bo pozwala odpowiedzieć, czy jesteś uzależniony od giełdy, ściślej - czy inwestujesz na niej, czy po prostu sprawia Ci przyjemność podejmowanie ryzyka. Jeżeli to drugie - to nie różnisz się wiele od zwykłego hazardzisty, a Twoja platforma, to po prostu wirtualne kasyno. 

Spadki na giełdzie i niepewność co do dalszego rozwoju sytuacji (argumentów za wzrostem jest mniej więcej tyle samo, co za spadkami) to dobra okazja, aby odpowiedzieć sobie na to pytanie. Jedynym sposobem jest oczywiście miesięczna przerwa. Sam postanowiłem właśnie tak postąpić.

Sprzedałem wszystkie akcje już jakiś czas temu - a teraz - przez miesiąc nie loguję się do swojej Sidomy.

Pozdrowienia i zachęcam do podobnego "sprawdzianu", niekoniecznie w tym momencie.

środa, 3 sierpnia 2011

Clemenza o Czarnej Środzie

To się zdarza raz na jakiś czas - zła krew musi odpłynąć, jak twierdzi Clemenza. Tylko czy już odpłynęła?


Indeks WIG20 spadł o 3,26%, a choćby takie JSW, o ponad 6%. Pozostając zaangażowanym w akcje na poziomie zaledwie około 20% chyba wypada mi się cieszyć z dzisiejszej "katastrofy". Znaczy ona nie mniej i nie więcej, że niebawem rozpocznie się odreagowanie. Może już na jutrzejszej sesji da się nieco zarobić? Nie wydaje mi się, aby miało sens łapanie dołka i wchodzenie już jutro rano. Z drugiej strony uważam, że mamy do czynienia z kulminacją złych danych: o gospodarce USA, o długu USA, o kłopotach strefy euro, o inflacji, rekordach na rynku walutowym i surowcowym. Nie potrafię sobie wyobrazić złej informacji, która mogłaby jeszcze zaskoczyć inwestorów. W takich warunkach każda pozytywna niespodzianka może natomiast wywołać dynamiczny ruch w górę. 

Dla polskiej giełdy najważniejszym czynnikiem ryzyka nie jest USA czy PIIGS, z powodów opisanych powyżej: te problemy są już w cenie spółek, które obecnie są zatrważająco niskie, biorąc pod uwagę wyniki finansowe za I kwartał. Problemy mogą płynąć jedynie ze spowolnienia gospodarczego w samej Polsce. Rosną obawy o zrealizowanie prognoz wyników za II kwartał, podsycane słabymi wynikami przedsiębiorstw z zachodniej Europy. Analitycy oczekują też z niepokojem danych na temat PKB. Wciąż wysoka inflacja wciąż grozi podwyżką stóp. A te dokonane w I połowie 2011 roku dopiero dadzą o sobie znać.

Nie można też zapominać o obrazie technicznym polskich indeksów i spółek - tutaj padły poważne opory, i nic tego faktu nie zmieni...

W przypadku jednak, gdyby dane o PKB i wyniki finansowe spółek okazały się choćby neutralne, to wycena wskaźnikowa znajdzie się na poziomach nie widzianych od dawna. Samo z siebie hossy to nie wywoła, jako że polscy inwestorzy mają słabą siłę nabywczą (cięcie składki do OFE daje o sobie znać, Polacy nie oszczędzają, bo zbierają na frankową ratę...), ale wzbudzi zainteresowanie polską giełdą ze strony zagranicy. Ta ma jeszcze jeden ważny argument za inwestycjami w Polsce: coraz więcej aktywów na świecie robi się niebezpiecznych, a odpływający kapitał z rynku długu USA musi zostać gdzieś ulokowany. Dobrym kandydatem będzie Polska, o ile zachęcać do tego będą wspomniane wskaźniki. Ożywią się również spekulacje na temat przejęć tanich, a dobrych polskich firm.


Warto to wszystko przemyśleć, zanim rzucicie się do swoich maklerów w pośpiechu składając zlecenia sprzedaży...

środa, 27 lipca 2011

Będzie gorąco na rynku M&A, już jest!

Mamy obecnie do czynienia z bardzo ciekawą sytuacją. Z jednej strony narastające problemy strefy euro  (PIIGS) i USA (pułap zadłużenia) i stagnacja na giełdach od początku roku, z drugiej wciąż poprawiające się wyniki finansowe spółek. Doszło do sytuacji, w której wyceny wskaźnikowe wielu spółek są poniżej tych w środku kryzysu!

Jednocześnie wiele podmiotów musi pozbywać się swoich aktywów - od zadłużonych po uszy państw zmuszonych do prywatyzacji po wielkie banki, które aby podnieść swoje kapitały albo spłacić zaciągnięte pożyczki muszą upłynnić część biznesu.

W tym klimacie na rynek dociera coraz więcej informacji o potencjalnych przejęciach polskich spółek giełdowych. W podobnej atmosferze niecały rok temu spekulowało się o sprzedaży BZ WBK przez Irlandczyków, dziś w podobnej sytuacji są właściciele Kredyt Banku i, jak się niedawno okazało, Millenium. 

To wszystko stwarza dogodne sytuacje do spekulowania na kursach zamieszanych w transakcję spółek. Zwykle to ta przejmowana zyskuje na wartości, a przejmująca - może tracić. Spójrzmy na wykres Kredyt Banku z ostatnich dni:

 

Zmienność na jednej tylko sesji przekroczyła 10%. Na razie rynek nie podejmuje się podobnego ruchu na Millenium, ale z pewnością warto obserwować doniesienia z branży mergers & acquisitions...

sobota, 16 lipca 2011

Dlaczego rekomendacje są oderwane od rzeczywistości?

Najprościej odpowiadając na pytanie tytułowe: bo z rzeczywistością nawet nie starają się mieć czegoś wspólnego. Ale po kolei :)

Miało być o dywidendach i będzie, ale jeszcze nie teraz. Dziś o rekomendacjach. Jeśli dobrze pamiętacie, było już o nich nieco, choć w innym kontekście powiedziane napisane na tym blogu...

Zaczniemy od przykładu. 14 lipca świat obiegła informacja o dwóch rekomendacjach o notowanej dziś za 115,50 Bogdanki. Analitycy Raiffeisen zalecają kupować papiery aż cena osiągnie 153 zł, a bank Espirito Santo - aż 165,20 zł. Tymczasem gdy spojrzymy na wykres, ciężko być aż takim optymistą...


Naniosłem szybko kilka kresek, ale ceny 153 a tym bardziej 165 nawet na wykresie nie widać. W najlepszym okresie, Bogdanka kosztowała 130 zł. Skąd więc taki optymizm analityków? Czy takie wyceny w ogóle są wiarygodne?

Trzeba zdać sobie sprawę, że szacunki analityków instytucji finansowych w ogóle nie biorą pod uwagę analizy technicznej. Co więcej, historyczny kurs cen akcji nie ma żadnego znaczenia. Jedyne co ich interesuje to kurs aktualny i to tylko dlatego, aby porównać go z oszacowaną "wartością wewnętrzną" i na tej podstawie dokonać decyzji inwestycyjnej. Wartość wewnętrzną szacuje się w rożny sposób - najczęściej w oparciu o tzw. metodę DCF (discounted cash flow) czyli dyskontując wszystkie dające się przewidzieć przepływy pieniężne w przyszłości. Na pewno powiedzenie, że analitycy są oderwani od rzeczywistości to pewne nadużycie czy też prowokacja :), ale stwierdzenie, że są oderwani od teraźniejszości i przeszłości, a więc pewnych faktów, jest z pewnością prawdziwe. Ba, robią to całkowicie świadomie!

Być może dla większości inwestorów to, o czym piszę, jest oczywistością - spór między analitykami technicznymi i fundamentalnymi jest znany od dawna i napisano na ten temat wystarczająco dużo. Jednak wydaje mi się, że problem założenia (bądź nie) że ceny z przeszłości mogą wpływać na ceny w przyszłości, jest wciąż kluczowym dla prób prognozowania zachowania się kursu na rynkach finansowych. Szczególnie interesujące wydaje się to zagadnienie w obliczu wzrastającego zainteresowania mieszanymi metodami prognozy, wykorzystującymi analizę techniczną i fundamentalną jednocześnie. Jestem zwolennikiem takiego podejścia, choć trzeba zaznaczyć, i trzeba mieć świadomość, że z naukowego punktu widzenia jest to po prostu niemożliwe, gdyż oba podejścia bazują na wykluczających się założeniach. Będę jednak bronił poglądu, że przewidywanie kursu czy po prostu inwestowanie, jest bardziej sztuką niż nauką...

poniedziałek, 11 lipca 2011

Za chwilę dalsza część programu...

Witam wszystkich Czytelników,

W związku z przedłużającym się brakiem aktywności na blogu wydaję oficjalne oświadczenie: "otóż odcięto mi Internet a załatwianie nowego źródła komunikacji ze światem trwa... W najbliższych dniach problem powinien się rozwiązać, niemniej uważam, że należą się Wam słowa wyjaśnienia."

Zapraszam już wkrótce do lektury nowych wpisów! :) W najbliższym być może przeanalizuję zachowanie spółek z WIG20 w dniu po odcięciu dywidendy, wyniki mogą być zastanawiające...

niedziela, 3 lipca 2011

Notowania w Excelu 2.0

Biorąc pod uwagę względną popularność narzędzia "Notowania WIG20 w Excelu", postanowiłem stworzyć coś lepszego. I tak oto powstały "Notowania w Excelu 2.0" dostępne na wykresologicznym chomiku :) Nowe funkcjonalności to nie tylko możliwość wyjścia poza WIG20 i ściąganie notowań towarów, walut i kontraktów, ale także personalizacja notowań (sam wybierasz tocker'y które chcesz wyświetlać). Zwróćcie uwagę na nową ścieżkę dostępu - powstał nowy podfolder "Wykresologia" który teraz funkcjonuje zamiast ścieżki Dokumenty => Wykresologia...

Co do samego programu, przeczytaj najpierw Read Me, zanim zaczniesz go używać:

1. Przed rozpoczęciem pracy kliknij Data => Connections => Refresh All
2. Nastepnie wejdź w zakładkę "Engine" wciśnij CTR+H i zamień wszystkie "." na "," Ten krok jest niezbędny, gdyz importowane dane są formatowane z "kropką", a Excel pracuje tylko na "przecinkach"
3. Notowania w Excelu 2.0 pozwalają na personalizaję wyświetlanych notowań. Przejdź do zakładki "My tickers" i wybierz z listy rozwijanej interesujące Cię kwotowanie.
4. Notowania są dostarczane przez http://www.stooq.pl/ i są opóźnione o 15 minut w stosunku do rynku rzeczywistego.
5. Jeżeli chcesz odświeżyć notowania powtórz kroki 1 i 2

Jeśli zdarzy się, że coś nie działa / nie wyświetla się / nie funkcjonuje poprawnie, albo po prostu masz jakieś pytania i uwagi, proszę o kontakt: wasilewski.ego [at] gmail.com

Szczególne problemy mogą wystąpić ze starszymi wersjami Excela, gdyż plik był tworzony "na" Excelu 2010.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...