Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie ryzykiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zarządzanie ryzykiem. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 maja 2011

Jak zarządzać ryzykiem?

Korci mnie, żeby napisać coś o bieżącej sytuacji rynkowej, tym bardziej że jest ona chyba najbardziej emocjonująca co najmniej od początku roku, a już na pewno od czasu Wybicia-Z-Kanału. Mobilizuję się jednak, żeby napisać coś bardziej uniwersalnego, żeby blog nie przemienił się w kolejne miejsce gdzie niedouczony inwestor wylewa swoje wizje przyszłości, które okazują się mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością. Bieżącą analizą lepiej zajmować się samemu i samemu ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje. A tymczasem zapraszam do poczytania na temat zarządzania ryzykiem...


Jak większość problemów poruszanych w tym miejscu, zarządzanie ryzykiem to temat na książkę, a nie wpis blogowy. Jak zawsze, to co tutaj napiszę, to absolutne podstawy podstaw. I bardzo dobrze, bo chodzi tylko o to, żeby wskazać podstawowe obszary wiedzy, jakie musi posiąść inwestor giełdowy aby skutecznie kupować i sprzedawać. Nie pomyślcie przypadkiem, że po przeczytaniu tych kilku zdań nauczycie się zarządzać ryzykiem!

Dla porządku przypomnę, że o ryzyko pisałem już tutaj, tutaj (w kontekście stop loss) i tutaj (w kontekście psychologii rynku).

W największym skrócie w zarządzaniu ryzykiem chodzi o to, żeby nasze inwestowanie jak najmniej przypominało rzucanie taką kostką jak widzimy wyżej. 

1) Stop loss

W większości przypadków indywidualnych inwestorów zarządzanie ryzykiem sprowadza się do mniej lub bardziej sprawnego stawiania stopów. O tym, co to jest stop loss i że to ważne i w ogóle, pisałem już kiedyś. Wówczas bez odpowiedzi pozostało kluczowe pytanie: jak dobrze stawiać stopy?

Wypada więc do niego powrócić. Po pierwsze trzeba byś świadomym tego, że jest wiele rodzajów stopów. Na razie zajmiemy się tym najbardziej podstawowym, znanym jako maximum loss. 

1.1) Ile możesz stracić?

To chyba najprostszy do zrozumienia sposób stawiania stopa. Zanim jeszcze zdecydujesz się otworzyć pozycję zadaj sobie pytanie jaką maksymalną stratę na tej transakcji mógłbyś przełknąć? (O zyskach na razie nie myśl :) ). Możesz odpowiedzieć sobie na przykład tak: "10%" albo "200zł". Kupując 100 akcji za 10 zł ustawiasz stop loss'a na poziomie 9zł (w pierwszym przypadku) albo 8 zł (w drugim)*. Proste, prawda? Nie do końca....

Może się bowiem szybko okazać, że ten sposób stawiania stopów po prostu nie działa poprawnie - to znaczy, że są one ustawione zbyt daleko albo zbyt blisko**. Przyjmowanie tych samych zasad dla każdego papieru jest mało profesjonalne. Są przecież akcje, które jednego dnia potrafią fluktuować w zakresie kilkunastoprocentowym, a są też takie, których ceny zmieniają się w tempie 10% miesięcznie...

1.2) Jaka jest zmienność na tym papierze?

... i dlatego właśnie powstała koncepcja oparcia stopów o zmienność.Szczerze mówiąc jestem do niej bardziej przywiązany, niż do prezentowanej wyżej koncepcji. Każdy papier "żyje swoim życiem" i należy uwzględniać jego specyfikę. 

Możecie wykorzystać popularną statystykę zwaną odchyleniem standardowym. Na nim bazują na przykład wstęgi Bollingera. Liczy się odchylenie standardowe, mnoży przez dwa i już! Według statystyki, kurs przez 97,5% czasu*** powinien znajdować się powyżej tego poziomu.

Przykład:
Odchylenie standardowe stopy zwrotu naszego papieru wyniosło 27.05.2011 3%. Jeżeli cena zamknięcia w tym dniu wyniosła 10 zł stopa ustawiamy w odległości (100%-2*3%)*10zł = 9,40zł.

UWAGA! Taki stop trzeba uaktualniać co najmniej raz dziennie, gdyż zmienność na rynkach finansowych też ulega znaczącym fluktuacjom. Pamiętaj jednak, aby nigdy nie obniżać poziomy zlecenia stop! Stop'a można tylko i wyłącznie podwyższać.

Jeśli chcecie poczytać o zmienności w trochę szerszym kontekście, na początek polecam ten artykuł.



2) Excel

Co ma piernik do wiatraka? Otóż Excel to idealne narzędzie do zarządzania ryzykiem dla początkujących (i nie tylko!). Proponuję, aby każdy z Was, jeśli jeszcze takiego nie ma, stworzył sobie swój własny excelowski plik do risk managment. Jeśli nie za bardzo wiecie jak, to przeczytajcie kilka poniższych rad.

- ustal maksymalną akceptowaną przez Ciebie stratę na jednej transakcji
- ustal zasady dywersyfikacji - ile procent kapitału inwestujesz w jedną transakcję? Raczej unikaj sytuacji w których inwestujesz całość lub większą część swoich pieniędzy w jedną inwestycję!
- monitoruj swoje wyniki i sporządzaj jak najwięcej statystyk ich dotyczących: Maximum drawdown (maksymalne obsunięcia kapitału, czyli  odległość między szczytem Twojej linii kapitału a lokalnym dołkiem) maximum consecutive losses czyli liczba nieudanych transakcji pod rząd. Średnia strata, średni zysk itd., itp.


_____________
* Istnieje jeszcze jedna odmiana tej metody - w niej odpowiadasz sobie na pytanie: ile jesteś w stanie przegrać w odniesieniu do całości kapitału? Wówczas dysponując kwotą np. 10 000 zł i wchodząc w transakcję o wartości 100 x 10 zł ustawiasz stopa na poziomie 5 zł jeżeli akceptujesz stratę 5% całego swojego kapitału.
** Na marginesie warto zauważyć, że choć sama metoda wygląda dość infantylnie, to jest szeroko stosowana również przez "instytucjonalnych". Większość funduszy inwestycyjnych akceptuje stratę rzędu 2%-3% na pojedynczej transakcji.
 *** potrzebujemy założenia o normalności rozkładu stóp zwrotu na rynku kapitałowym, co w warunkach polskiej GPW rzadko bywa spełnione...

wtorek, 11 stycznia 2011

Dlaczego "stopy" są tak ważne? Część 2: Znaczenie stop-loss'ów

Słowo się rzekło, trzeba "dokończyć" temat stop loss'ów. "Dokończyć" w cudzysłowie, bo oczywiście tematu wyczerpać się nie da, a już z pewnością nie w formie notatek blogowych. Mam nadzieję, że odpoczęliście przez ferie i święta, zamknęliście pozycje (Chyba że liczycie na efekt stycznia, choć wtedy powiem Wam tak: jestem na giełdzie od dwóch lat i przełom stycznia i lutego to dwukrotnie najgorszy czas w roku :) ) i macie duzo ochoty do pracy w nowym roku. Wszystkiego najlepszego! A teraz ad rem:

Tych, którzy nie za bardzo wiedzą co to w ogóle jest stop loss, odsyłam do pierwszej części tego tekstu. Pozostałym postaram się zasugerować, dlaczego wykorzystywanie stopów jest niezwykle ważne.

Często można się spotkać z określeniem, że stop loss'y "zabezpieczają inwestorów przed stratami". Większą bzdurę rzadko można usłyszeć! Trzeba sobie zdać sprawę raz na zawsze z tego, że nic nie jest w stanie zabezpieczyć  nas przed stratami na rynku kapitałowym - i bardzo dobrze, w przeciwnym razie nie mógłby on w ogóle istnieć. Jeśli stop loss nas przed czymś/kimś zabezpiecza to przed nami samymi. Wnikliwym czytelnikom bloga jest już znane zjawisko podejmowania coraz większego ryzyka przy coraz to większych spadkach. Inwestor/gracz giełdowy jest tylko człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mu obce. Stop loss może więc pełnić rolę samokontroli - ustawiamy sobie go na poziomie 5% i wiemy (mniej więcej*), że więcej nie stracimy.

I tutaj uwaga: podpisuję się czterema: rękami i nogami za często podawaną wskazówką: nigdy nie obniżać stop loss'a**! Z prostego powodu - nie miałby on wtedy żadnego sensu. (Stopy można tylko i wyłącznie podwyższać, ale o tym za chwilę) Trzeba sporej samodyscypliny, żeby kierować się tą prostą zasadą. Zwykle tak jest, że początkujący (i nie tylko!) inwestorzy niedobrze ustawiają stop losy - zwykle zbyt wąsko. I wtedy, zamiast zabezpieczać zyski, generują tylko straty i zbyt dużą liczbę transakcji. Szczególnie po kilku takich doświadczeniach, zawsze istnieje pokusa, żeby obniżyć stopa gdy cena niebezpiecznie się do niego zbliża. Jeśli ulegniesz tej pokusie, lepiej, żebyś stopów nie ustawiał/a w ogóle.

Jeśli chcesz dobrze ustawiać stopy to niestety - musisz poćwiczyć i stracić trochę kasy (nie polecam generalnie ćwiczenia "na sucho" - na wirtualnych pieniądzach). Pamiętaj: there's no such a think like a free luch! Pamiętaj też, że wszystko ma swoją cenę, również stop loss'y. Ograniczasz ryzyko, to prawda, ale płacić większą ilością bezsensownych transakcji.

Warto też podkreślić, że kimś, kto najwięcej zyskuje na Twoich stop lossach jest Twój dom maklerski!

A jednak stopy są zachwalane i polecane. I tutaj trzeba podkreślić: są niezastąpione, gdy:
     * nie masz dużo czasu, kupujesz akcje i zapominasz o nich na tydzień/miesiąc
     * grasz na lewarowanym i bardzo "szybkim" rynku, gdzie strata/zysk zmieniają się o kilkadziesiąt procent w ciągu 5 minut
     * naprawdę nie możesz sobie pozwolić na większą niż określona stratę
     * gdy nie jesteś zbyt doświadczonym graczem

Zalety stop'a rosną niczym kurs KGHM, gdy mamy do czynienia ze stopem kroczącym. Pozwala on na dynamiczne i automatyczne podwyższanie stopa wraz ze wzrostem kursu. Umożliwia to "trzymanie" stop loss'a względnie w stałej odległości od kursu (zgodnie z założeniem np.: 5%) Z tego co wiem, na razie tego typu narzędzie jest dostępne tylko w ING DM, i z pewnymi utrudnieniami w XTB.

Jak to działa - przedstawia poniższy obrazek:

źródło: tradingonlinemarkets.com

O tym, dlaczego, jak uważam, nieprawdą jest że "trzeba stosować stop lossy zawsze, bez wyjątku, przy każdej pozycji" napiszę w następnym poście (kiedyś :) )

Stop loss - część 1

______
* Na mało płynnych rynkach o dużych spreadach stop (szczególnie taki, który ma opcję PKC) może zostać aktywowany przy poziomie cenowym dużo niższym od zakładanego. Czasem zaś - w ogóle (jeśli mamy stopa'a nie PKC, ale z określonym limitem)
** Oczywiście, o ile mówimy o długiej pozycji

piątek, 26 listopada 2010

Dlaczego "stopy" są tak ważne? Część 1: Co to jest stop loss?

Być może są wśród Was również tacy którzy zapytają najpierw: Co to w ogóle jest ten "stop"? Dla tych będzie poświęcony następny akapit* niniejszy wpis. Pozostali niech go przeskoczą i od razu zapraszam do drugiej części :)

Warunki na giełdzie zmieniają się z sekundy na sekundę. Po pierwsze nie jesteśmy w stanie tak szybko reagować na tą zmieniającą się sytuację. Powody są proste - zanim klikniemy myszką i zlecenie przemieli się przez system transakcyjny i trafi na giełdę, cena może nam już "uciec". Po drugie, ważniejsze, nie możemy siedzieć po 8 (GPW) lub 24 (FOREX) godzin dziennie przed komputerem! Zresztą wiemy dobrze, że notowania potrafią się zmienić drastycznie szybko, na przykład w 5 minut, gdy my odeszliśmy od monitora zrobić sobie kanapkę albo zalać herbatę. Wracamy, a tu nasza pozycja przynosi już 10% straty i strata ta ciągle rośnie. Myślimy sobie wtedy: gdybym był tutaj przez te 5 minut, na pewno sprzedałbym akcje gdy tylko spadłyby 5%, bo wtedy przewidziałbym dalszy spadek. Od tego właśnie są stopy. Ta potoczna nazwa ("stop") wzięła się od angielskiego terminu stop loss. Oczywiście, jak większość terminów finansowych trudno byłoby go przetłumaczyć tak, aby polska nazwa się przyjęła i była w miarę "ludzka". Dlatego używamy tego wygibasa językowego. Mniejsza o to. Zlecenie typu stop loss każe domu maklerskiemu sprzedać nasze akcje gdy tylko cena poprzedniej transakcji była równa lub niższa cenie którą określamy jako cenę stop. To pozwala nam ucinać pozycję natychmiast gdy tylko kurs spadnie poniżej jakiegoś ważnego wsparcia.


W tym przykładzie wystawiłem zlecenie stop na posiadane już papiery PEKAO. Zlecenie to oznacza, że sprzedam PEO po każdej cenie (PKC) (można zmienić typ limitu i ustawić dowolną cenę wykonania, ale wtedy nie mamy pewności, że zlecenie zostanie zrealizowane) jeśli tylko kurs będzie niższy niż 170 zł lub równy tej wartości.

Oczywiście, można wystawiać zlecenia "odwrotne". Takie zlecenie (reversed stop) polega na kupnie akcji których jeszcze nie posiadamy jak tylko kurs przewyższy lub zrówna się z określonym przez nas poziomem. W praktyce oznacza to, że możemy otworzyć pozycję na przykład po wybiciu ważnego oporu, ale nie wcześniej, gdy dalsze wzrosty są jeszcze przez ten opór zagrożone.

Istnieją jeszcze inne odmiany "stopów". Na rynku FOREX nazywa się je zleceniami typu take profit. Są one w istocie takie same, jak te przedstawione w akapicie wyżej, tzn. dotyczą sprzedaży pozycji gdy tylko kurs wzrośnie ponad określoną wartość. Różnica polega na tym, że w przypadku take profit już posiadamy dany instrument, a take profit ma nam zagwarantować określony poziom zysku na transakcji. Łatwiej będzie to zaobserwować na przykładzie: 


Weszliśmy w pozycję na poziomie zaznaczonym na zielono. Następnie (lub w tym samym momencie) wystawiliśmy zlecenie take profit na poziomie czerwonym. Pozycja automatycznie zamknęła się, gdy tylko kurs "dotknął" tego poziomu. Potem, jak widzimy eurodolar spadł do poziomu dużo niższego niż czerwona linia, a nawet niżej od zielonej. Korzyści z take profit są oczywiste.

Oczywiście na GPW (w przypadku akcji) nie ma możliwości stosowania takich zleceń, bo taki sam efekt można uzyskać wystawiając najzwyklejsze zlecenie z ceną wykonania równą "take profit". Na rynku terminowym i walutowym jest inaczej, ponieważ wyjście z pozycji polega na zajęciu pozycji odwrotnej, a nie zbyciu instrumentu.


Stopy kroczące

Nazwa kojarzy się ze średnimi kroczącymi, ale niewiele ma z nimi wspólnego. Stopy kroczące nie są możliwe w wielu polskich domach maklerskich. W XTB aby ich używać trzeba być cały czas zalogowanym do systemu transakcyjnego (sic!). Ostatnio stopy kroczące udostępniło ING. Najkrócej: stop kroczący polega na tym, że jest on automatycznie podnoszony, gdy cena akcji pnie się zdecydowanie w górę. Dzięki temu różnica miedzy poziomem cen a poziomem zlecenia stop jest względnie stały.

O stop loss'ach część 2 czytaj tutaj
____________
* No tak, miał być tylko jeden akapit o tym i oczywiście się rozpisałem. Wpis właściwy (II część) będzie potem :) Przepraszam za te banały bardziej zaawansowanych czytelników.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...